Branet Został Królem
Wiecie co, jakiś rok temu dostałam zadanie by napisać sztukę. Na wykonanie dostałam około godziny. Oczywiście kochając dodawanie sobie roboty stwierdziłam, że nie zrobię czegoś banalnego. Zatem całość napisałam wierszem. Wzorując się trochę na Szekspirze, ponieważ nikogo bardziej moje biedne literackie serce nie kocha mocniej. W mojej głowie pojawił się bardzo misterny plan niemal całej sztuki, która nazywać miała się Branet Został Królem. Napisałam kończącą scenę, która łączyła i kończyła wszystkie wątki w jak najbardziej dramatycznym stylu jaki mogłam porównać do Hamleta.
Jednak mimo całego planu, który spisałam dzieląc na akty i wątki, nigdy nie zaczęłam prac. Żal mi trochę, bo było to coś, co szczerze chciałabym obejrzeć w teatrze, w pamięci mając wszelkie złe sztuki jakie w ówczesnym czasie miałam okazję zobaczyć. Zatem przeglądając swoje dzieło dzisiaj, stwierdziłam, że czemu nie podzielić się tym kawałkiem pracki.
A oto kilka informacji wstępnych:
Całość sztuki miała opowiadać o intrygach dworskich, na które składały się spiski przeciwko dwóm młodym królom, którzy po kolei objęli władzę po zmarłym ojcu. Pierwszy z nich, Bernand, rządzi zaledwie kilka lat. Jest on osobą o słabym zdrowiu psychicznym i fizycznym, który nie radzi sobie z ciężarem swojej roli, mimo jak najszczerszych intencji. Zagubiony w świecie polityki, wkrótce popełnia samobójstwo, które odbija się szerokim echem w państwie, szczególnie wpływając na najbliższą osobę młodego króla, Braneta. W założeniu Branet miał zostać władcą dopiero w drugim akcie, dzięki czemu widz miałby szansę zrozumieć sytuację Bernanda i jego motywy oraz znaczenie jego postaci na dalsze losy brata. Zatem gdy rozpoczyna się drugi akt, Branet zostaje koronowany na króla, zmotywowany do pomszczenia swojego poprzednika oraz naprawienia sytuacji politycznej, w której to szlachta oraz doradcy stale spiskują przeciwko władzy.
Drugi akt skupia się na ukazaniu postaci Braneta, tego jak sobie radzi (lub nie) ze śmiercią brata oraz nowym brzemieniem, które nie jest tak lekkie jak mu się wydawało. Powoli da się zauważyć, że sytuacja staje się dla niego niebezpieczna, gdy doradcy rozpuszczają plotki o młodym władcy, oskarżając go nawet o zamordowanie brata, a nawet o szarlataństwo, ze względu na jego powiązania ze Stazją. (Stazja jest postacią, która występuje od początku jako wątek romantyczny Braneta. Jest ona wróżbitką, wie co się wydarzy, dlatego pomaga władcy). Branet coraz gorzej radzi sobie z opozycją, starając się skupić na dobru ludu, który w przeciwieństwie do szlachty bardzo miłuje i szanuje swojego króla. Akt kończy się decyzją spiskowców o konieczności zamordowania władcy.
W historii pojawia się również postać Arli, która od dziecka wychowuje się na dworze, będąc bliską przyjaciółką zarówno Bernanda jak i Braneta, znaną w państwie jako kobieta o niezrównanej mądrości i dobroci. W drugim akcie Arla jest stale blisko głównego bohatera, stając się dla niego mentorem podczas jego wędrówki, nieraz będąc opoką w ciężkich chwilach, samej nie pozostając postacią jednowymiarową, gdyż poznajemy wiele jej opinii oraz uczuć, również związanych z utratą przyjaciela, którym był Bernand. Dlatego też postanowiłam dać Arli ważną rolę, jakim było dowiedzenie się o spisku i próba uświadomienia Braneta o tym co się dzieje. Drugi akt kończy się gdy Arla biegnie do komnat króla, nieświadoma szpiega, który zauważył ją podsłuchującą spiskowców.
Trzeci akt był dla mnie całkowitym downhillem, który zaczynał się od tragicznej śmierci Arli, gdy ta pada przed władcą, przebita bełtem skorumpowanego strażnika. Od tego momentu Branet aż do końca zostaje powoli uświadamiany o niebezpieczeństwie, które mu grozi oraz nastrojach w pałacu. Zauważa, że jego listy z prośbą o pomoc, które wysyłał, zostały przechwytywane i tak naprawdę nikt nigdy ich nie otrzymał. Branet popada w panikę, zdając sobie sprawę, że jest całkowicie sam przeciw światu.
Całość kończy się śmiercią Braneta, która podsumowuje jego rządy, ukazując jak bardzo nie zasłużył na swój los. Umiera on w samotności, bojąc się nadchodzącej ciemności i tego jak zostanie zapamiętany. Widzi swojego brata oraz Arlę, którzy przybyli by dodać mu otuchy, co metaforycznie pokazuje, że nigdy nie był tak samotny jak mu się wydawało. Ostatecznie pojawia się również Stazja, która bierze ukochanego w ramiona i przewiduje co będą o nim mówić w przyszłości, uspokajając go, aż do momentu gdy Branet umiera, wyznając, że poświęcił wszystkie swoje siły i chęci by naprawić swój świat. Jest on gotowy na śmierć, pragnie już tylko odpoczynku.
SCENA PIĄTA
Prostokątna scena
Światło na środku, wskazuje na leżącego BRANETA, w samych spodniach
dookoła niego w ciemności stoją inne martwe postaci
muzyka jest cicha, inspirowana falami
BRANET
Cóż za cicha toń mnie wzywa,
Szumiąc cicho jak poranne morze,
Wołając mnie po imieniu, Arlo
słuchaj ze mną, czy to być tak może?
Arla ma na sobie białą sukienkę, wychodzi z kręgu, wchodząc w światło, milczy, okrążając Braneta
BRANET
Nie jest to strach, który mnie ogarnia,
nie jest to ufność, którą oddać mu mogę.
Czy powinien sługa Boży, pokornie
usłuchać, obrać ostateczną drogę?
Czym powinien oddać życie,
Zamknąć oczy, zniknąć prosto w ciszy,
Po tym wszystkim co się stało,
Mniej być wartym od polnej myszy.
Jam niewinny,
przecież przyszło wam to wiedzieć,
Jam usłużny,
przecież chciałem wam to wskazać
Losu ręce mnie dosięgły,
zacisnęły na mnie palce,
Proszę, Arlo, przyszłaś przecie,
By kajdany moje pękły.
Z kręgu wychodzi Bernand, nosząc złamaną koronę w dłoniach, dołącza do Arli, oboje okrążają Braneta
Muzyka przyspiesza, staje się gwałtowniejsza
BRANET
I ty, bracie, mnie tu witasz,
wkrótce u rajskiego progu,
Jakże dobrze jest cię widzieć,
Wiedzieć, żeś nie zniknął w mroku.
Wziąłem na me barki brzemię,
Które tobie zbyt ciążyło,
Które ciebie wnet przygniotło,
Które życie twe skończyło.
A czy byłem dobrym królem?
Nie mnie będzie to osądzać,
Nie mnie będzie to osądzać,
Ja już wkrótce w górze z wami
Sam będę się im przyglądać.
Jak nikczemni ludzie sami
Zniweczają moje ziemie,
Jak mordują moich ludzi,
Jak spluwają na me mienie.
Jak historia o Bernandzie,
który nie podołał światu
Będzie ginąć i się zmieniać,
Będąc wkrótce kupą gratów.
Jak opowieść o Branecie,
który brata kochał czule,
Będzie mięta i kopana,
Rozbijana przez ich kule.
I kim byłaś ty w tym, Arlo,
Jeno tylko dobrą duszą,
Nie zasługiwałaś na nic z tego,
na przebicie wrogą kuszą.
STAZJA, nie wchodzi do wewnętrznego kręgu, duchy zaczynają krążyć w przeciwnym kierunku do Arli i Bernanda
STAZJA
Wiedz, historia o Bernandzie,
który skoczył w turkus toni,
By od obowiązków króla,
Dość skutecznie mógłby stronić,
Pozostanie tu na wieki,
Ludzie jej ni krzty nie zmienią.
Tchórzy za to znienawidzą,
Co do duszy ich wyplenią.
Co do Arli, wiesz to panie,
Była dobrą, złotą głową
Którą kochał lud i władcy
Utożsamiać z mądrą sową,
Każdych ludzi, którzy słowem
Oraz radą pomoc dają,
Myśląc, że to od tej Arli
Pochodzenie swoje mają.
STAZJA podchodzi do BRANETA, klęka obok, kładąc jego głowę na swoich kolanach.
STAZJA
Co do ciebie, mój kochany,
Byłeś królem ludzkiej doli
Wielki wzlot i większy ból
Los zapisał na twej dłoni.
Byłeś dobry i łaskawy,
Zbyt łaskawy wielu powie,
Dla mnie byłeś też człowiekiem,
O tym niewielu się dowie.
Jesteś śmiertelnikiem, panie
Który dał się wprost pokonać.
Oddał wiarę złym osobom,
Za to przyjdzie tobie skonać.
Jednak w sercach biednych ludzi
Pozostaniesz bohaterem
Zostawiłeś im swą duszę
Pozostaniesz dla nich sterem.
postaci cicho nucą jedną nutę, przypominają brzęczenie, Bernand zakłada złamaną koronę na głowę Braneta
STAZJA
Spójrz do góry, mój żałosny królu,
Spójrz w tę jasność się jawiącą.
BRANET oddycha głęboko i bierze krótki wdech
BRANET
Stazjo, kocham ten świat życiem
Je oddaję w twoje ręce.
Jestem gotów odejść w jasność,
Nie chcę dalej żyć w udręce.
O jasności, zabierz duszę,
Króla, który stracił mowę.
Oddał wszystkim co posiadał,
nawet swoją własną głowę.
Jestem gotów, chcę już zniknąć,
Ujrzeć Arlę, mego brata
Ujrzeć ojca mego, matkę,
Pozwól odejść z tego świata.
Światło natęża się ukazując dokładniej, dwa okręgi ludzi, którzy biegają dookoła Stazji i Braneta, muzyka cichnie powoli, gdy światło nagle przygasa, a ludzie padają na ziemię, prawie w pokłonie Branetowi.
Słychać szum morskich fal.
KONIEC



Komentarze
Prześlij komentarz