Zabić oryginał
Tak jak już kilkukrotnie wspominałam, mam wiele tekstów, które powstały pod dyktando zadania mi przydzielonego. Szczerze, to większość z nich bardzo lubię, bo jednak miałam motywację, by je napisać. Niektóre nawet należą do moich ulubionych. Dlatego też dzisiaj postanowiłam pokazać wam jedno zadanko, które zręcznie oprawiłam w ramkę favs.
Macie czasami tak, że gdy idziecie do kina, bądź oglądacie film oparty na jakiejś książce, ogarnia was takie wrażenie, że autor w ogóle nie czytał oryginału? Może jest tak dlatego, że to prawda. Nie wiem, czy mieliście okazję obejrzeć Nawiedzony, film z zadziwiającą gamą wybitnych aktorów, który jednak wpada do mojej szuflady najlepszych najgorszych horrorów jakie widziałam. Fakt, że uwielbiam fatalne filmy zostawię na późniejszy post, jeśli kogoś będzie on interesował.
Zatem w Nawidzonym spotykamy się z "adaptacją" klasyku, jakim jest The Haunting of Hill House, która to powieść należy do mistrzostw thrillerów. A jak to z tym filmem? No jak mówiłam, niezła kupa. Naprawdę szczerze polecam, bo na niewielu filmach tak się uśmiałam. Jestem ciekawa waszych opinii, szczególnie co do plot twistu w scenie końcowej. Anyway, autorem scenariusza jest David Self. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego nic to wam nie mówi, no to nie musicie. David nie należy do szczególnie znanych pisarzy, mimo takiego hitu jak jeden z filmów o Bournie. Nawiedzony natomiast był jego pierwszym dziełem.
Trzeba przyznać, że miał facet szczęście zdobyć takich aktorów jak Liam Neeson, Cathrine Zeta-Jones czy Owen Wilson wow. Jednak coś nie wypaliło. Co dokładnie? Jak tak człowiek ogląda ten film, to się właśnie zastanawia, czy David w ogóle czytał The Haunting of Hill House. Może kiedyś dostanę odpowiedź, bo szczerze to nadal nie wiem.
Wiecie kto na pewno czytał tę książkę? Autorzy serialu o tym samym tytule, którzy zdecydowali się oprzeć całość fabuły tylko delikatnie o oryginał. Jeśli ktoś jeszcze nie widział – wiele tracisz.
Jednak nie mogę tak bardzo jechać po Davidzie, gdy sama też kiedyś stworzyłam adaptację książki, której wcale nie czytałam. Zdaje się, że minęły już dwa lata od tego czasu, a przypomniałam sobie o tym bardzo niedawno, gdy na lekcji oglądaliśmy film. A konkretnie – Zabić Drozda.
Kto czytał lub może widział, absolutny klasyk i niezwykle ważna historia. A ja dostałam kiedyś za zadanie by przenieść ostatnią scenę na deski teatru. Kto mnie zna, ten wie, że bardzo lubię to robić. Jednak wtedy, trzymając tę książkę w dłoniach, pierwszy raz musiałam adaptować coś, czego w całości nie znałam. No, ale zrobiłam.
Zatem, gdy kilka miesięcy temu udało mi się obejrzeć, a następnie przeczytać Zabić Drozda, postanowiłam wrócić do mojej dwustronicowej pracy. I szczerze – stała się ona moją ulubioną. Na szczęście nie zatraciłam sensu, będąc uważną, by nie brać w obroty wątków, o których zbyt wiele nie wiedziałam, lustrując kartki powieści przy pracy. Zatem moja adaptacja, moje wyobrażenie ostatniej sceny, teraz już po kilku poprawkach, stało się słodkim i ciepłym zakończeniem do gorzkiej historii, jaką niesie ze sobą książka. Wydaje mi się, że gdy je tworzyłam, właśnie taki miałam zamiar. A gdzieś z tyłu mojej głowy pozostaje takie marzenie, że może kiedyś uda mi się całość sprowadzić do teatru i obejrzeć moje własne wymysły, wierne fabule.
Nie martwcie się, jeśli kogoś to interesuje – oczywiście załączam moją pracę. Jeśli kogoś zachęci to do przeczytania całości, będę bardziej szczęśliwa niż zwykle.
Zabić Drozda, J.G, adaptacja
Prostokątna scena, środkowa część obrotowa
Półmrok.
Po prawej stronie sceny stoi łóżko (poza obrotową częścią), w którym leży JEM.
ATTICUS siedzi przy łóżku na podłodze, przerzuca strony książki, ma na sobie lekko rozpiętą, białą koszulę i spodnie od garnituru.
Światło staje się delikatnie niebieskie, gdy na scenę wchodzi SMYK.
Jest ubrana w trochę za dużą, zieloną koszulę nocną.
Dziewczynka spogląda na ATTICUSA pytająco.
ATTICUS dostrzega ją po chwili, zwraca się do niej odrobinę zmęczonym głosem, patrząc na JEMA.
ATTICUS
Śpi spokojnie, prześpi całą noc. Posiedzę przy nim jeszcze trochę. Powinnaś się położyć, Smyku. To był długi dzień.
SMYK zakłada ręce na piersi, podchodząc bliżej.
SMYK
Chcę z tobą zostać.
ATTICUS kiwa powoli głową, dziewczynka siada, ziewając, kładzie mu głowę na kolanach.
Światło staje się delikatnie różowe, skupia się na SMYKU i ATTICUSIE.
Scena obraca się, przesuwając bohaterów na środek, łóżko zostaje w tyle.
JEM jest niewidoczny, wychodzi z łóżka i przesuwa je na obrotową część sceny.
SMYK
Co czytasz?
ATTICUS
„Szary Upiór”
SMYK patrzy na okładkę.
Odzywa się z lekkim rozbawieniem i sarkazmem.
SMYK
Pewnie nawet sam nie wiesz, dlaczego ją wybrałeś.
ATTICUS uśmiecha się nieznacznie, z czułością.
ATTICUS
Jest jedną z niewielu, których jeszcze nie przeczytałem.
SMYK układa się wygodnie, wzdychając głęboko.
SMYK
Poczytaj mi.
ATTICUS
Nie -
SMYK unosi rękę, przerywając wypowiedź.
SMYK
Ja się nie boję, Atticusie. Jem również. A sama go o to pytałam. To tylko książka.
ATTICUS unosi brwi, chrząkając.
Światło ciemnieje, staje się żółte, cieplejsze.
ATTICUS zaczyna czytać.
ATTICUS
„Szary Upiór”, Seckatary Hawkins, rozdział pierwszy...
Głos ATTICUSA znika, mężczyzna nadal rusza ustami.
SMYK przymyka oczy, zewsząd słychać cichą, smyczkową muzykę.
ATTICUS po chwili odkłada książkę i podnosi SMYKA.
Scena obraca się, mężczyzna idzie po niej, światło za nim podąża.
SMYK się budzi.
SMYK
Ja wcale nie zasnęłam! Słyszałam wszystko co mówiłeś. Na przykład to o okręcie. I Trzypalcym Fredzie, o synu...
ATTICUS dochodzi do łóżka po prawej stronie sceny i kładzie na nim ostrożnie SMYKA
dziewczynka nadal mówi
SMYK
I oni myśleli, że to ten syn robi bałagan w klubie, no i rozlewa atrament...
ATTICUS podnosi SMYKOWI nogi i zakrywa ją kołdrą, poprawia poduszkę, zakłada włosy za ucho.
Światło znacznie przygasa, ledwo widać sylwetki postaci.
SMYK szepcze.
SMYK
Dlatego na niego polowali. I nie mogli go złapać. Nie wiedzieli jak wygląda. No a kiedy go zobaczyli... och Atticus, okazało się, że to nie on robi te wszystkie złe rzeczy. Ale ty wiesz, że on był naprawdę porządny, prawda, Atticus?
ATTICUS głaszcze policzek SMYKA.
ATTICUS
Na ogół, Smyczku, ludzie okazują się tacy, kiedy ich zobaczymy.
Słychać pojedyńcze pociągnięcie smyczków.
NAGŁE, białe światło pada na ATTICUSA, ukazując całą jego postać.
Mężczyzna uśmiecha się do dziewczynki.
Po chwili wstaje, całując ją w czoło i odchodzi na lewą stronę sceny, zatrzymuje się na dźwięk głosu SMYKA.
SMYK
Miałeś rację, Atticusie. Powiedziałeś kiedyś, że nigdy naprawdę się nie zna człowieka, dopóki nie pochodzi się w jego skórze po świecie. I wiesz co, Atticusie? Ja i Jem musimy jeszcze dorosnąć, ale nauczyliśmy się już całkiem sporo.
Słychać pojedyńcze pociągnięcie smyczków.
NAGŁE, białe światło pada również na SMYKA, ukazując uśmiechniętą dziewczynkę.
ATTICUS wkłada ręce do kieszeni spodni i śmieje się krótko, przeczesuje dłonią włosy, nadal patrząc na SMYKA.
ATTICUS
Z wyjątkiem algebry, Smyku. Z wyjątkiem algebry.
Światło gaśnie, słychać jedynie stukot butów Atticusa, gdy znika za kulisami.
KONIEC



Ja też bardzo lubię Atticusa. I twoje teksty.
OdpowiedzUsuńMam olbrzymi sentyment do "Zabić drozda".
:> <3 dziękuję bardzo
Usuń