Za ładnym uśmiechem

14/11/18
Teraz zdaje się jest lepiej, bo nie czuję się tak przygnębiona, ale psycholog mówił, że to tylko objawowe. Zdaje się, że miał rację, bo nie jest aż tak dobrze, jak wtedy, gdy zrezygnowałam z terapii, jakieś dwa tygodnie temu. Częściej boli mnie głowa i zawieszam się w myśleniu, a wczoraj zasypiałam z uczuciem, którego nigdy w życiu nie chciałam ponownie przeżywać. Wtuliłam twarz w kota i zamknęłam oczy, a przynajmniej sen przyszedł szybko.

19/11/18
Bywam bardzo zmęczona. Głowa ciąży mi na karku, płat czołowy boli, przez co czuję się rozkojarzona, gorzej widzę i mam rozbiegany wzrok. Wszystko to składa się na co najmniej trzykrotnie większe zmęczenie, które mnie składa w pół, jakbym miała tylko ciorać po podłodze.  [...] Najgorszemu wrogowi nie życzyłabym depresji. Przerażające jest to, jak potrafi cię zjadać od środka, nim się jeszcze zorientujesz. Jak potrafi wyrywać z głowy pomysły o pomocy, jak szepcze, że ból jest dobry, że tak zawsze była, że tak od początku się czułaś. Gdzieś w środku siedzisz prawdziwa ty, mogąca coś zaradzić na akcję choroby dopiero, gdy już wszystko się skończyło. Jednak wtedy już nikt nie słucha, nikt nie wybacza i nikt nie zostaje. A ty nie możesz powiedzieć, że to nie ty. 

?
Są takie momenty, gdy faktycznie czuję czystą radość. Ostatnio coraz częściej się to zdarza. [...] Rzadko pamiętam o tym, że wolno mi lubić rzeczy, które dają mi szczęście. Nikogo poza mną nie powinno obchodzić dlaczego. Nie trzeba się tłumaczyć. Dlatego też nie będę tego robić.

20/11/18
Są takie dni, że radość przepełnia od głowy do stóp i absolutnie nic nie męczy. Zwykle nie czekam na takie dni, bo nie pamiętam, że istnieją. Dlatego tak się nimi cieszę, gdy się pojawiają. 

26/11/18
Mam ochotę cofnąć się w czasie i przywalić sobie samej, gdy stwierdziłam, że trzy godziny snu mi całkowicie wystarczą. 

?
Jezus jak mi spokojnie i cicho jest, jak dawno tak nie było. Szkoda, że dopiero teraz, szkoda, że po zbyt wielu próbach.

13/12/18
Zauważyłam, że wiele zależy od tego, czy dobrze mi się oddycha. Akurat dzisiaj powietrze wpada w moje płuca bez problemu, wypełniając je w pełni i gładko. Jednak, gdy tylko znika, czuję się ciężko i pusto, jakby oddech miał nigdy już nie powrócić. To nawet boli. Zdaje się, że gdzieś tam w mojej klatce piersiowej siedzi mały balon, którego nikt jeszcze nie nadmuchał, stąd te palące skurcze, błagające o odrobinę powietrza. Dobrze, że trafił mi się poranek, gdy znalazłam jakąś porządną pompkę.

24/01/19
A miałam dobry humor, jednak no wiadomo, jak tylko przekroczyłam próg klasy, ktoś musiał wylać na mnie kubeł swoich własnych żali. No więc siedzę tak cała mokra, uśmiech przyklejony na ryj i lecimy dalej.

2?/05/19
To niezwykłe jak bardzo pisanie jest moją myślodsiewnią. Są momenty, gdy jedyne, o czym jestem w stanie myśleć, to kolejne zdania, układające się w głowie, wyciszające cały świat, gdy ręka napływa krwią i staje się gorąca, parzy dopóki nie wstanę i nie sięgnę po kartkę, jakby moje ciało wiedziało już na długo przede mną, że musi coś z siebie wyrzucić. Z każdą kreską powoli opuszcza mnie ciężar myśli, które samoczynnie wylewają się na papier i przestają zatruwać mijający dzień. Dlatego noszę ze sobą ten przeklęty dziennik, który składa się w trzech czwartych z żalów. Jednak czasami, gdy go otwieram, to zdaję sobie sprawę, że wiele moich spisanych słów mogłabym rozwinąć, możliwie nawet podzielić się nimi poza tymi stronami. Co więcej, widzę też, jak wiele myśli tutaj w ogóle nie chowam. Trochę gdzieś z tyłu głowy mam wrażenie, że nie muszę. Wyleję to, co mi niepotrzebne i zapomnę o tym. Ot, tak.





        Od trzech lat prowadzę regularnie/nieregularnie dzienniki, w których chowam wszystko co mi niepotrzebne lub bardzo nieprzyjemne. Między innymi rzeczami, oczywiście, na przykład jakimiś komentarzami wydarzeń, czy innych pierdół, których wam nie zdradzę. Jakiś czas temu zastanawiałam się jak najlepiej jest pokazać depresję komuś, kto nigdy jej nie miał. Nawet prawie byłam umówiona na prezentację o tym podczas Mental Health Day. Jednak zrezygnowałam, bo musiałam nad tym dłużej pomyśleć. Dopiero niedawno przypomniałam sobie, że przecież mam to wszystko na papierze. 
        Zdecydowałam się sprowadzić tutaj kilka zapisków z mojego trzeciego dziennika, który jest najlżejszy z nich wszystkich, ale też najlepiej prowadzony oraz najbardziej obrazowy. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich, nie ma w sobie tyle nienawiści do mnie samej oraz niezwykle ciężkich mentalnie fragmentów o tym jak się czułam podczas najgorszych momentów. Dlatego postanowiłam właśnie wybrać mój różowy notatnik, z którego możecie wyczytać po prostu jak się czuję teraz. O, gdy już powoli odstawiam leki, ale, tak jak każdy, też miewam gorsze chwile. Nie wiem, dajcie znać, czy to trochę cokolwiek rozjaśnia. Całuski.




za literówki i błędy powtórzeniowe szczerze żałuję, poprawię jak zauważę, pozdrówki


Komentarze

Popularne posty